Przerwa konserwacyjna, czyli czasowe wyłączenie serwera. Co to oznacza dla użytkownika hostingu?

Data wpisu: 10.08.2018
Zdjęcie główne #1269 - Przerwa konserwacyjna, czyli czasowe wyłączenie serwera. Co to oznacza dla użytkownika hostingu?

Każdy właściciel strony internetowej może kiedyś otrzymać e-mail z informacją, że danego dnia i o konkretnej godzinie serwer, na którym została „zaparkowana” jego witryna, zostanie czasowo wyłączony. Spokojnie, to tylko tak groźnie brzmi. Wyłączenie serwerów są związane z koniecznością przeprowadzenia różnych prac konserwacyjnych. Czy jednak taka przerwa może się negatywnie odbić na biznesie właściciela strony?

Przerwy konserwacyjne trwają bardzo krótko

Oczywiście o ile mówimy tutaj o profesjonalnym dostawcy usługi hostingu, który nigdy nie narazi swoich klientów na zbyt długą przerwę w dostępie do strony i poczty e-mail. Standardowy czas zawieszenia działania serwera nie powinien przekroczyć 1-2 godzin. Prace konserwacyjne zawsze planuje się w weekend i w godzinach nocnych, dzięki czemu ryzyko, że właściciel witryny np. straci z tego powodu klienta, jest tylko statystyczne.

Zdecydowana większość właścicieli stron w ogóle nie odczuwa żadnych negatywnych skutków czasowego wyłączenia serwera. Stosunkowo niewiele osób ma przecież potrzebę wysłania czy odebrania służbowej wiadomości e-mail np. o godzinie 3 nad ranem w niedzielę. A właśnie w tak absurdalnych porach planowane są przerwy konserwacyjne.

No dobrze, ale o jaką „konserwację” właściwie chodzi? Najczęściej przerwa ma związek z koniecznością przeniesienia maszyn serwerowych do nowego pomieszczenia czy przeprowadzenia zwykłego przeglądu, co nie zawsze da się zrobić przy włączonym serwerze.

Czy przerwa w hostingu wpływa na SEO?

To największa obawa, jaka wiąże się z czasowym brakiem dostępu do strony internetowej. Warto wiedzieć, że gdy serwer jest nieaktywny, witryny nie odwiedzą nie tylko ludzie, ale też roboty Google. Oczywiście nie jest powiedziane, że taka wizyta musi wypaść akurat w czasie przerwy konserwacyjnej, ale nie da się też tego wykluczyć.

Nasze doświadczenie pokazuje, że rzeczywiście czasowa nieaktywność strony może być źle odebrana przez roboty wyszukiwarki i spowodować spadek pozycji witryny na frazy kluczowe. Dotyczy to jednak wyłącznie sytuacji, w której mamy do czynienia z kilkunastogodzinną lub dłuższą przerwą. Jedna, dwie czy nawet trzy godziny „pauzy” nie wyrządzą stronie żadnej szkody, a już na pewno nie takiej, której nie da się szybko naprawić.

Zalecamy natomiast, aby po otrzymaniu komunikatu o przerwie konserwacyjnej, poinformować o tym agencję SEO lub administratora witryny i poprosić o sprawdzenie, czy czasowa nieaktywność strony faktycznie wpłynęła na jej pozycję w SERP-ach. Jest to mało prawdopodobne, ale zawsze lepiej dmuchać na zimne.

Podsumowując: przerwy konserwacyjne są czymś naturalnym, ale nie zawsze wiążą się z koniecznością czasowego wyłączenia dostępu do witryny i poczty e-mail. Warto to sprawdzić przed zdecydowaniem się na konkretnego dostawcę hostingu – może to być bowiem argument przemawiający za wyborem danej oferty.

Autor wpisu: Soluma Hosting, Maciej Dzieniszewski